Menu

sobota, 12 lipca 2014

Niespodzianka na 2000 wejść czyli Krucja i Zahara na tropie Slender Wieśniaka

Hej,

Mamy już nasz upragnione dwa tysiaki na kącie co zgodnie z moją obietnicą oznacza niespodziankę.

Ten kto wie co to Slenderman będzie wiedział o co chodzi ale dla tych nie kumatych mały opis. Slender to taki wysoki mężczyzna, zazwyczaj ubrany na czarno. Posiada długie ręce oraz nogi. Jego twarz...w ogóle on nie ma twarzy. No mamy głowę tylko, że w niej nie ma oczu, nosa, ust itd.



Slender występuje w grze-horrorze. Nawet przy oglądaniu na YT można narobić se niezłego stracha. Mamy kilka gier ze Slendziem ale ja w skrócie opiszę "Slender: The Eight Pages", w które oczywiście nie grałam. Ganiamy tam po lesie; jest noc; mamy tylko przy sobie latarkę. W różnych miejscach znajdujemy tajemnicze kartki.

Czym więcej mamy kartek tym większe prawdopodobieństwo, że trafimy na Slendera. Jak mamy wszystkie kartki to przeszliśmy grę.



Gra i zdjęcia powstały na bazie legendy o stworzeniu mieszkającym w zamglonych dużych lasach i porywające dzieci idące tam bez wiedzy albo zgody rodziców.

Przejdźmy do niespodzianki. Otóż razem z Zah (my friend) przy wykorzystaniu Olusia (again friend) stworzyłyśmy Slender Wieśniaka oraz Śpiącego Slender Wieśniaka. Z początku miał to być Wieśniak Man i Śpiący Wieśniak Man. Zmienione zostało na bazie nie rozumienia o co kaman i ze względu, że obecna nazwa lepiej brzmi.





Krucja i Zahara

na tropie Slender Wieśniaka

w Solnym Mieście


 Słoneczny ciepły piątek zaczął się ja co nudny tydzień. Klasa powoli zbierała się pod szkołą i czekała na przyjście nauczyciela.
 Brunetka w żółtych wiszących kolczykach z dziurką wyszła ze szkoły i podeszła do granatowo-czarnowłosej dziewczyny stojącej przy schodach w towarzystwie innych dziewcząt i z uwagą obserwowały boisko.
-Hej...-odezwała się podchodząc i objęła wzrokiem całe boisko. Przez jakiś czas pozostały do wyjazdu przyjaciółki zafascynowały się lotem piłki po murawie.
-Kto dzisiaj stawia?- zapytała po chwili czarnowłosa Zahara.
 Od razu Brunetka skojarzyła, że chodzi o co tygodniowe stawianie Pawerade'a. Co piątek jedna z nich brała cztery złote i kupowała chemiczny napój.
-Ja miałam dziś stawiać.-odparła z przekonaniem Krucja.
-Kurde...-zezłościła się czerwonooka dziewczyna- To po co ja brałam siedem złotych?
-Skąd ja mam wiedzieć?
-No nie wiem. A ty ile masz?
-Cztery...
-To w sumie jedenaście.
 Wtedy ze szkoły wyszła nauczycielka, policzyła zebranych i poszli do stojącego na przystanku "Bartka". Wszyscy zajęli miejsca w autobusie i z ust Brunetki padło pytanie, nurtujące wszystkich co tydzień.
-Pływasz?
-Nie...
-Aha.
Dalszego przebiegu rozmowy nikt nie usłyszał, bo w autobusie panował gwar, a Krucja zadumana nic nie mówiła.

-No dobra.Co kupujemy?-zapytała Brunetka.
-Dzisiaj se możemy pozwolić na więcej...- Zah podeszła do lady i kupiła czerwonego i pomarańczowego Powerade'a oraz dwa "Narkotyki". Dziewczyny poszły na trybuny. Szybko zjadły cały zakupiony towar i po narzekaniu Krucji poszły do łazienki.
-Niech to! Szlag by trafił z tym Powerade'em.-narzekała, gdy zauważyła plamę na zielonych rybaczkach.
-I po co tyle krzyku? -dziwiła się Zahara.
-Tak po to.
-Aha... To ja się odmeldowuję-powiedziała Czarnowłaosa i wyszła za drzwi.
 Po próżnej próbie oczyszczenia spodni Brunetka zmierzała do drzwi, gdy przed jej nosem przeleciały gwałtownie popchnięte drzwi.
-Chciałaś mnie zabić?!- krzyknęła przestraszona lecz zmartwił ją bardziej wyrażający przerażenie krzyk przyjaciółki.
-Slender Wieśniak! Slender Wieśniak! -krzyczała.
-Uspokój się Zah i mów normalnie...
-Znalazłam kartkę! Kartkę rozumiesz?!
-Chyba za dużo Slenderman'a się naoglądałaś...
-Nie, naprawdę to on!
-Ha,ha,ha!-imitowała śmiech Krucja po czym otworzyła drzwi. Ledwo otwarła drzwi, za którymi miały być kabiny toaletowe...

Nagle mignęło coś czarno białego i Krucję na chwilę ją zamurowało po czym trzasnęła trzymanymi drzwiami i razem z Zaharą obydwie wpadły do windy. Zjechały na parter i wbiegły do tamtejszej toalety. Na podłodze leżała kartka.
-No widzisz. Tu jest wyraźnie napisane "Slender Wieśniak"-powiedziała Zahara.
-Nie zgodzę się z tym "wyraźnie"- odcięła się Brunetka patrząc na zlewające się ze sobą litery.
-Ale jest...

Widok za oknem, w które patrzyła Czarnowłosa nie przypominał pogody takiej jak przy zbiórce pod szkołą. Białe smugi deszczu w towarzystwie błyskawic szalały na niebie.
-No tak... Jeszcze pada. -mruknęła pod nosem Zah.
Tupot stóp rozległ się za przyjaciółkami. Ledwo Krucja zdążyła się odwrócić, gdy ktoś na nią się rzucił.
-Cześć!-krzykną Oluś opierając się na Kruczji- Co robicie?
-Uciekamy przed Slender Wieśniakiem. -odpowiedziała oschle Czarnowłosa.
-A on w ogóle miły?
-Nie.
-Szkoda...
Oluś westchnął smutny i postanowił towarzyszyć przyjaciółką.
Brunetka zatrzymała się na chwilę i odwróciła się za siebie. Stał tam Slender Wieśniak w wyblakłej potarganej czarnej koszuli. Rozszarpane spodnie, na których widoczna była krew odpychały wzrok. Pochodnia trzymana przez niego w ręce rzucała światło na zapisaną kartkę. Napis "Run" przenikał myśli i od razu chciało się uciekać.
-Lepiej chodźmy do autobusu...-zaproponowała Krucja i zaczęła biec.
Pozostałe dziewczęta dogoniły towarzyszkę i wybiegły prosto na deszcz.
-Szlag...-zaklęła Czerwonooka- Dobrze, że mam kaptur.
Weszły one do pustego wyglądającego mrocznie autobusu. Zakapturzony kierowca siedział pochylony nad kierownicą.
-Emmm... Dzień dobry-pozdrowiła kierowcę Brunetka- Do liceum proszę...
Kierowca podniósł wzrok. Spod kaptura nie było widać jego twarzy.
-Hej!-krzyknęła zezłoszczona Zahara, która dopiero zwróciła uwagę na siedzącego mężczyznę- To JA tu jestem od kapturów!
Z wielkim rozmachem machnęła ręką nad głową kierowcy i kaptur sam zsuną się z jego łysej głowy.
-SLENDER WIEŚNIAK!- krzyknęła Brunetka i razem z Zaharą w panice wybiegły z pojazdu.
W autobusie sam został niebieskowłosy Oluś.
-Cześć!-powiedziała radośnie...

-Gdzie kurde jest ten Oluś?- denerwowała się czerwonooka.
-A jeśli ją Slender Wieśniak zabił?-zmartwiła się Krucjata.
-Na pewno tego nie zrobił...-Zahara wyszła przed budynek i na wiszących reklamach napisane było plugawą krwią "I well kill she".
-No to kicha...- Czarnowłosa ze zwątpieniem oparła się o ścianę. Nagle ów ściana pochłonęła dziewczynę.
-Zah!- krzyknęła Brunetka i skoczyła za nią.
Stały one na starej stacji metra. Przed nimi stał rozkład jazdy, a na ziemi leżały dwa jeszcze nie zużyte bilety.
-Co...Co to ma być?-wybąkała Zahara i jej oczy zmieniły kolor na szary.
-Nie wiem...-odparła przyjaciółka również przerażona całą tą sytuacją.
Dziewczęta wzięły bilety i poszły na dworzec. Wsiadły do pierwszego nadjeżdżającego metra i pojechały do centrum.
-Chyba jesteśmy we Warszawie...-powiedziała ze zastanowieniem Krucja.
-No to fajnie...-odparła sarkastycznie towarzyszka- I co z tego, że trafiłyśmy do Warszawy?
-Warszawa jest duża. Trudniej nam będzie znaleźć w niej Olusia...

-Patrz! Bon do Biedronki! -krzyknęła Zahara i wyrwała Krucję z zadumy.
-Fajnie. Cho lays'y kupimy.
Budynek stojący obok jezdni skupiał całą uwagę na logo sklepu. Na ścianach jego widoczne były liczne graffiti. Cały sklep z zewnątrz na ogół przypominał ruinę.
-Myślisz, że jeszcze szczury nie zjadły wszystkich lays'ów? -zastanawiała się na głos Zah.
-Nie.
-A w ogóle tam ktoś jest...
-Tak to Slender Wieśniak. -wypowiadając te słowa w Krucji obudził się jej demoniczny Duch Hardcora. Prosto przed siebie poszła do Biedronki i zaczęła śledzić Slender Wieśniaka.
Zahara w ślad za przyjaciółką weszła do sklepu ale trafiła do stoiska z bananami. Kręciła się tam chwilę po czym wskoczyła na górną półkę i zaczęła rzucać znalezionymi owocami w biegnącego przez dział z chemią Slender Wieśniaka.
-BANANOWA RZEŹ!-okrzyk bojowy Czarnowłosej Zahary rozbrzmiewał po całym sklepie.

 W tym samym czasie, gdy Zah przebywała niedaleko stoisk z owocami, Krucja śledziła Slender Wieśniaka. Zaobserwowała iż on chodził po dziale z chemią i wykupywał zapasy Vanish'u. Cały wózek miał zapchany ów płynem.
 Nagle Slender Wieśniak odwrócił się i zdenerwowany rzucił się na Krucjatę. Oczywiście jak to ma Kruczja, gdy w niej obudzi się Duch Hardcora potrafi nieźle hardcorować. A więc, wzięła pozostawiony przez kogoś na półce pasek, przez jeden celny rzut zapięcie zahaczyło się na odstającym gwoździu. Zwinnie jak jaszczurka skoczyła i prześlizgnęła się pod ręką Slender Wieśniaka. Nerwowo nie chcąc tracić czasu na odhaczanie paska szarpnęła go. W skutek pociągnięcia pasek wyrwał gwoźdź, który wbił się Slender Wieśniakowi w miejsce gdzie powinno się znajdować lewe oko. Półka tracąc uchwyt zsunęła się, a produkty z hukiem roztrzaskały się na podłodze. Krucjata chwyciła wózek i wypchała go w stronę ulicy. Lecz zanim wózek został przejechany przez jakiś samochód chwyciła jeden z Vanish'y i gdzieś poszła.
 Gdy Slender Wieśniak chciał powstrzymać Brunetkę,lecz wkroczyła Zah i rozpoczęła swoją Bananową Rzeź.
 Slender Wieśniak schowany za ladą sklepikarki unikał ciosów bananów.
 
 Krucja na zapleczu znalazła Olusia w dziwnej szarej kurtce ze zbyt długimi rękawami. Brunetka odwiązała Niebieskowłosą i razem wróciły do Biedronki.
 Wtedy akurat Zahara znalazła tasak i waliła nim w głowę sklepikarki.
 Oluś zauważył chowającego się Slender Wieśniaka. Dziewczyna wzruszona jego cierpieniem podeszła do niego i przytuliła go bardzo mocno. Krucja patrząc na to zjawisko zauważyła, że Oluś nie ma lewej ręki.
 Slender Wieśniak zszokowany tym co zrobił Oluś, zaślepiony gniewem i palącym uczuciem w żołądku uciekł, a przez jego nieuwagę wpadł pod autobus szkolny.

-No dobrze. Tera tylko busem do Wieliczki... -mówiła Krucja lecz Zahara jej przerwała.
-Busem? A nie przypadkiem autobusem? -wtrąciła się obrażona na Olusia za uniemożliwienie przetestowania jak wyglądałby łeb Slender Wieśniaka przekrojony na pół.
-Racja.Autobus tańszy.
-No widzisz.-powiedziała Czarnowłosa po czym coś znalazła pod ławką.
-Czy to choroba, gdy pióra zaczynają wypadać?-Oluś podrapał się w jedno ze swoich pierzastych popielatych skrzydeł.
-Raczej nie...-odparła oschle Zah.
-A co tam masz? -spytała zaciekawiona Niebieskowłosa.
-Nic.
-Nie sądzę...
-Mhm...
Zahara postawiła sobie na głowie odciętą rękę na głowie i udając teletubisia krzyczała:
-Telegrzanki!
Ledwo co Oluś zdołał spróbować odebrać rękę Zaharzę, gdy nadjechał jadący do Krakowa autobus. Przez całą drogę Czarnowłosa bawiła się ręką Olusia; ona natomiast próbowała wziąć jej swoją rękę. Pod koniec podróży dopiero jej się to udało po czym obie dziewczyny zwróciły uwagę na trzecią towarzyszkę podróży. Ona zaś cały czas siedziała melancholijnie. Rozmyślała o tym jak jej starszy barat zwany Leszkiem albo Leszek poradził sobie sam w domu i o tym co przyniesie jutrzejszy dzień.

THE END

No to mamy naszą niespodziankę. Ja się nad tym trochę napracowałam więc chociaż łapkę zostawcie albo komenta, bo kolejna niespodzianka będzie za sto komentów.
 Tak dla jasności, na końcu wyjaśnię, że ten wpis stworzony został jakiś czas temu. Było to moje pierwsze takie konkretne opowiadanie i mówiąc szczerze nie jest najlepsze. Wypowiedzi postaci są sztuczne i zapominałam o wyjaśnieniach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz